Warning: file_get_contents(http://hydra17.nazwa.pl/linker/paczki/fracta.ten-niepewny.kolobrzeg.pl.txt): failed to open stream: HTTP request failed! HTTP/1.1 404 Not Found in /home/server154327/ftp/paka.php on line 5
Gorzej, że zabrała mi książkę akurat wtedy, kiedy zaczęły się momenty.

Wiecznie te same uprzedzenia, pomyślała Gloria z niechęcią i głębiej wtuliła się w fotel, szukając w nim, po dziecinnemu, azylu bezpieczeństwa.

palcach, domagając się pocałunku.
- Będę czekać.
Jego głos był nieco zbyt przymilny. Przebrał miarę. Toteż miałam się na baczności.
- Tak, proszę pani.
- Albo kogoś. Mamy przybliżony rysopis. Wzrost średni, średnia waga, biały. Na pewno biały.
- Mówiłem ci, że nigdy nie zapomniałem tamtej nocy. Nie chciałem. To była jedna z tych chwil, które zdarzają się tylko raz w życiu.
pomaszerował chodnikiem w stronę swego metalicznie po-
Pani Delacroix wytrzeszczyła oczy.
— Właśnie. Ma swobodę działania.
- Nie pamiętam. Może on ma na myśli jakieś inne przesłuchanie, a może jakiś serial telewizyjny.
świadczyła dobitnie, że Alexandra naprawdę nie ma dokąd pójść. Jego osłupienie na wieść o
Wyraziłam się jasno?
- Nic? - Otworzył teczkę i rzucił okiem w papiery. - Tu jest napisane, że widziałaś całkiem sporo. Na przykład klienta zbierającego z ulicy twoją kumpelkę, Billie, około drugiej w nocy. Mniej więcej dwie godziny później widzisz w pobliżu mennicy dziwnego faceta...
- To taki styl. Skąd wiedziałeś, że tu jestem?

Od pierwszego wejrzenia wydała się Santosowi antypatyczna: patrzyła na niego z wyraźną odrazą, jakby zobaczyła przed sobą płaza albo gada, który nagle wypełzł spod kamienia. W jej twarzy był jakiś chłód, zaciętość. I wyniosłość.

- A to, co dzieje się teraz, niby nas nie niszczy?
gdy wszyscy będą jeszcze w mieście.
Zajrzałam tam i zobaczyłam dwoje płonących oczu i niewyraźny kształt, skulony w ciemności.

- Jak drobiazgowe było to śledztwo? - spytała drżącym głosem. - Jak wnikliwe? - krzyknęła, kiedy nie odpowiedział od razu.

pojazdu, otworzył drzwi i wysunął schodki. Oczom Alexandry ukazała się Bond Street, pełna
troszczył o jej wygodę i bezpieczeństwo.
Bryce sięgnął po zabezpieczenie, co ledwie zauważyła, bo nie zaprzestał pocałunków. Po chwili podniósł ją nieco i wniknął w jej ciało. Palcami błądził we włosach, rozkoszując się jej westchnieniami, które dowodziły, iż jest go równie złakniona jak on jej.

fundamentalne zadanie, do którego każdy z nich został po-

w domu zapanował ruch i już nie miała czasu na rozmyślania.
I kolczyków matki. Dzięki Bogu zachował kolczyki.
- O czym życzyła sobie pani ze mną porozmawiać, panno Gallant? - zapytał.